Jeśli na ziemię pod dom możesz wydać 100-150 tysięcy złotych, przygotuj się na to, że zamieszkasz 30-50 kilometrów od Warszawy. Pięć lat temu za te same pieniądze można było kupić parcele w promieniu 20 kilometrów od stolicy.
Rzeczpospolita 17.08.2009
Po tańsze działki coraz dalej od miasta
Jak podaje Rzeczpospolita "dziesięć lat temu, mająć 100-150 tys. zł, działkę pod dom można było kupić już w wysokości Łomianek, czy kilkanaście kilometrów od centrum Warszawy - przypomina pośredniczka Joanna Lebiedź z firmy Lebiedź i Lebiedź. - Dziś trzeba pomyśleć o bardziej oddalonych miejscowościach, takich jak Błonie, Pomiechówek czy gmina Leoncin - dodaje.
Szukaj okazji
Joanna Lebiedź uważa, że działkowe atrakcje zdarzają się jednak rzeadko. - Ostatnia, jaką pamiętam, to 900-metrowa działka w Łomiankach pod zabudowę bliżniaczą, która cztery lata temu kosztowała 80 tysięcy złotych - wspomina pośredniczka. - Niestety, panika na rynku nieruchomości spowodowała tak ogromny wzrost cen, nieraz o 300 procent, że znalazły się one na niebotycznym poziomie. Dwa lata temu kilku klientów zabijało się o działkę w gmienie Czosnów, która kosztowała prawie 400 tysięcy złotych. Kryzys pojawił się w chwili astronomicznego poziomu cen działek, dlatego ich dzisiejszy spadek nawet o 30-40 proc., niewiele daje - ocenia Joanna Lebiedź .
Według niej cena działki powinna stanowić 10 proc. wartości wybudowanego na niej domu. - Ale właściciele jeszcze nie dojrzeli, żeby ceny gruntów obniżać, zwłaszcza jeśli kupowali je w czasie hossy lub gdy sąsiednią sprzedali w okresie prosperity. Informacje, że nieruchomości będą tańsze, i problemy z kredytami powodują, że na parcele nie ma dziś chętnych - ocenia pośredniczka z firmy Lebiedź i Lebiedź.
Małe pole - małe negocjacje
Nieruchomości gruntowe podlegają całkiem innym prawom niż te mieszkaniowe. Podczas negocjacji trzeba się więc liczyć z mniejszym rabatem niż w przypadku kupowania mieszkania czy domu.
Jeśli sprzedający muszą spieniężyć nieruchomość, jest szansa na rozmowę o zniżkach. W przeciwnym razie jest to bardzo trudne - przyznaje Joanna Lebiedź."



